fbpx

Felieton Liz Carl cz.1 „Z czym przychodzą pary…”

Pary uczestniczące w Warsztatach dla par przychodzą z różnymi problemami, ale to, co prawdopodobnie jest najczęściej poruszane, to kłopot ze zdrową komunikacją, gdy wyzwala się w nas gniew, strach i obrona. Wiele par zakochuje się w sobie, cieszy się sobą wzajemnie i czuje głęboko, że to może być osoba, z którą mogą zbudować życie. Padają zobowiązania, pojawiają się plany na wspólne życie, ślub. Często już wtedy, podczas przygotowań do ślubu zaczynają się problemy z komunikacją. Życie w ogóle, a na pewno proces przygotowania do małżeństwa – wywołuje stres. Stres jest częścią życia, niezależnie od tego, jak niewiarygodnie pasuje para. Stres wpływa szkodliwie na nasze myślenie, nasze oceny, nasze pragnienia, pasje i współczucie. Zajmujemy się tym tak dobrze, jak potrafimy. Próbujemy znaleźć naszą cierpliwość dla siebie i siebie nawzajem. Ale wraz ze wzrostem stresu, wszystko to, zaczyna „wychodzić przez okno”. Ludzkie istoty są tak skonstruowane, aby chronić najpierw siebie, a później tych, którzy są obok. Jeśli stres jest wystarczająco wysoki, człowiek przechodzi do trybu przetrwania, który jest neurologicznym, fizjologicznym doświadczeniem, zmuszającym człowieka do wyższego stanu czujności. To z kolei sprawia, że trudniej jest słuchać i rozumieć innych. Tryb przetrwania często odcina nas od własnych zasobów uważnego słuchania i brania innych pod uwagę. Zasadniczo koncentrujemy się na przetrwaniu trudnej sytuacji. Gdy jedna z osób przyjmuje postawę głębokiej obrony, empatia nie jest dostępna w w relacji.

Oto przykład:
Basia i Maciej są w sobie szaleńczo zakochani i chcą trwale być razem. Ich związek ma dobrą perspektywę – wiele wskazuje na to, że są dobrze dopasowani i że będą się rozwijać jako para.
Maciej, jako dziecko, był kochany, aż do skrajności. Opisuje swoją matkę jako „matkę duszącą, tłamszącą” (oryg. smother mother) i żywił w swoim życiu wielką niechęć do „apodyktycznych kobiet”. Gdy kobieta wydaje mu się wymagająca – staje się bardzo defensywny. To jego nieuświadomiony problem walki o władzę, który uruchamia w nim tryb przetrwania.
Basia jest wspaniałą kobietą, dającą wiele od siebie. Jest jedynaczką, córką rodziców, którzy nie są zadowoleni, usatysfakcjonowani ze swoich osiągnięć i z życia w ogóle.
Przekaz jaki Basia otrzymała od nich, to bez względu na to, co zrobiła, to nie wystarczyło, więc ona często czuje się niewystarczająca. Maciej dobrze „przykrywa” jej problem niedostatku i wspiera w ciągłym dawaniu, aby wreszcie czuć się wystarczającą. Poczucie niedocenienia wyzwala w niej głębokie zranienie i rozsierdzenie.

Basia: Kochanie, potrzebuję, żebyś poszedł do sklepu, a ja pojadę po twoją matkę, żeby ją przywieźć na obiad.
Maciej: (podniesionym głosem) Czego ode mnie chcesz?! Wszystko, co robię, muszę robić na TWÓJ sposób!!
Basia: (mówi szybko, zaczyna płakać) Nie mogę w to uwierzyć. Tak bardzo się staram aby wizyta twojej matki wypadła dobrze a Ty wrzeszczysz na mnie? A co powiesz na te wszystkie sytuacje gdy ja załatwiałam sprawy dla ciebie?
Maciej: (odskakuje) Czy Ty nie słyszysz siebie? Jedyne co robisz, to mnie krytykujesz!

Na szczycie uczuć Macieja pojawiły się te same, stare lęki, które czuł będąc w pobliżu matki. Prawdopodobnie ton głosu Basi przywołał mu sposób w jaki traktowała, a może wciąż traktuje matka. Był bardzo zapalony tym przywołaniem – tryb przetrwania włączył się niemal natychmiast.

PAMIĘTAJ: Działanie w trybie przetrwania ma ogromny wpływ na relację. Wszyscy z nas jako dzieci, a także w dorosłym życiu, doświadczyliśmy i doświadczamy zranień, traum – od lżejszych do bardzo głębokich. Od dzieciństwa uczymy się różnych sposobów na ukrycie ich i przejścia „do porządku dziennego”. Czasem udaje się wymazać ze świadomości bolesne i traumatyczne wspomnienia, jednak one żyją w naszej podświadomości i odkładają się głęboko w naszym ciele. Nazywamy te stare, bolesne kawałki „naszymi sprawami”. Wchodzimy w tryb przetrwania gdy coś dotyka, zapala „nasze sprawy”. To nie jest proces świadomy! Zazwyczaj dzieje się to na poziomie intuicyjnym, reagujemy natychmiast i fizycznie – przechodząc w tryb przetrwania, co klinicznie jest nazywane reakcją lękową.
Jednym z życiowych zadań Macieja, i tym co doskonale wpłynie na jakość jego małżeństwa, to nazwanie jego problemu i rozdzielanie starych, sentymentalnych sposobów traktowania przez matkę od zwyczajnych próśb, kierowanych od żony. Słowem, uczenie się komunikacji z żoną jako oddzielną istotą.

Z drugiej zaś strony, Basia może eksplorować jej głęboko umiejscowione problemy –  poczucie bycia nie dość wystarczającą, sprawdzać jak szybko „uruchamia się” gdy otrzymuje takie komunikaty od Macieja. Pomocna może być także obserwacja dlaczego ona daje – pomoc, uwagę i jakie korzyści czerpie z bycia niedostateczną. Inaczej mówiąc – dając, oczekując czegoś w zamian, przygotowuje się na osobisty, nieunikniony ból.
Tak jak Maciej i Basia chcą mieć swobodną, pełną miłości komunikację, te nieuzasadnione sytuacje uderzają w ich relację i sprawiają, że wątpią we wzajemne dopasowanie. Nauka rozpoznania CO uruchamia każdego z nich i dzielenie się spostrzeżeniami to pierwszy krok.
Następnie, każdy z nich ma obowiązek dbać o swoje własne podwyższone „symptomy trybu przetrwania” – przez np. działania ruchowe, oddech, wzięcie przerwy, uziemienie – tak aby wrócić do siebie samych i  finalnie wrócić do siebie wzajemnie, do miejsca w którym chcą być.
Konfrontacja negatywnych przekonań i wzajemnych oczekiwań, które karmią zaburzenia są tak samo ważne jak proces uspokajania się.
Nie małe zadania, ale uczenie się i stosowanie tych narzędzi może uratować związek i pomóc parze odnaleźć prawdziwe współczucie dla siebie nawzajem.

Jeśli chcecie wzmocnić swoją komunikację w związku, zapraszamy na warsztat
Liz Carl 01/2019

Elizabeth Szczygielska – Carl, LCSW, CCEP, EMM, Dyrektor Polskiego Instytutu Core Energetics. Psychoterapeutka z ponad 30 letnim doświadczeniem pracy z ciałem w terapii indywidualnej, par i grupowej. Współautorka książki „Power tools for couples”.

2019-02-05T20:54:08+00:00